Pani Wiesława Ziółkowska całe życie zawodowe spędziła w Gminnej Bibliotece Publicznej w Jeżewie, jednak nie była tylko zwykłą bibliotekarką wręcz przeciwnie to była niezwykła bibliotekarka, tchnęła życie nie tylko w Bibliotekę w której pracowała przez całe życie ale również w mieszkańców Jeżewa, wsi w której pracowała i mieszkała.
Pani Wiesława była osobą niezwykle pozytywną, ciepłą, komunikatywną i rzeczową. Potrafiła dla każdego znaleźć dobre słowo, a czytelnikom doskonale doradzała, jakie książki warto przeczytać.

Poza działalnością statutową biblioteki wiele osób znało ją także z prywatnych inicjatyw kulturalno-rekreacyjnych, które przez lata z pasją realizowała. Organizowała dla dzieci pogadanki, konkursy, warsztaty, Święto Misia, Święto Książki i Bibliotek oraz wiele innych wydarzeń, których celem było zachęcanie najmłodszych do czytania.

Dla dorosłych pod szyldem biblioteki przygotowywała wyjazdy do opery, kina, teatru, a nawet na solanki. Wszystko po to, aby aktywizować mieszkańców i zapewniać im bliższy dostęp do kultury.

Pani Wiesława jako pierwsza w regionie zaczęła popularyzować wiedzę o etnograficznym regionie Kociewie. W stroju regionalnym i w gwarze kociewskiej prowadziła liczne spotkania i prelekcje. Szczególnie zapisała się jednak w pamięci mieszkańców dzięki upowszechnieniu jednego z najbardziej rozpoznawalnych produktów – fjutu kociewskiego z maślanki, przypominającego masę kajmakową. Podawała go z ruchankami, czyli drożdżowymi placuszkami, jednocześnie opowiadając o tradycjach Kociewia. Dziś tę piękną tradycję kontynuuje jej córka, Magdalena Potulska.

Wraz z córką Pani Wiesława zaczęła także organizować wycieczki rowerowe po całym regionie. Na ich bazie powstała nieformalna grupa Zarowerowani Jeżewianie, która do dziś aktywnie działa w Jeżewie. Obie panie miały okazję przez pewien czas pracować razem, co zaowocowało wieloma nowymi inicjatywami dla mieszkańców – w dużej mierze dzięki pozyskiwaniu grantów z programów takich jak Działaj Lokalnie czy Inicjuj z FIO.
Pani Wiesława przez kilka kadencji pełniła także funkcję radnej Rady Gminy Jeżewo. Jak mówiła, podjęła się tego zadania, ponieważ zależało jej, aby mieszkańcom zarówno jej wsi, jak i całej gminy żyło się lepiej i aby mieli dostęp do jak największej liczby udogodnień, które w miastach są standardem. Robiła wszystko, by mieszkańcy małych miejscowości nie czuli się gorsi ani wykluczeni.

Dodaj wspomnienie

Pani Wiesława W ramach zajęć komputerowych w bibliotece uczyła podstaw obsługi komputera i internetu. Po godzinach, prywatnie, pomagała setkom osób w załatwianiu spraw urzędowych – formułowała i pisała pisma na komputerze. Widziała bowiem, że dla wielu mieszkańców, zwłaszcza starszych, nawet proste sprawy administracyjne stawały się barierą nie do pokonania.
Pani Wiesława to była tak zwana dusza człowiek. Mimo, że od kilku lat zmagała się z chorobą nowotworową, postanowiła przekuć to coś pozytywnego. Nie zaprzestała swoich aktywności wręcz przeciwnie dołożyła kolejną przystąpiła do Świeckiego Klubu Amazonek i postanowiła mówić o chorobie w sposób prosty, przystępny i naturalny, a jednocześnie o profilaktyce raka piersi.
Pani Wiesia to była tak zwana dusza człowiek z sercem na dłoni dla każdego. W każdej sytuacji widziała pozytywnej strony, dla każdego potrafiła znaleźć pozytywne słowo. Odeszła od nas sześć lat temu, żegnały ją tłumy. Nadal przez wielu mieszkańców jest wspominana i pamiętana.
Pani Wiesia wpłynęły na rozwój kultury i edukacji aktywnie działała w obszarze społecznym aktywizacji mieszkańców, a w ostatnich latach również w zakresie ochrony zdrowia.

Dzięki Pani Wiesi znów pokochałam książki.

Chcę przywołać pamięć o cudownej osobie, która miała ogromny wpływ na życie wielu ludzi w naszej okolicy – Pani Wiesławie Ziółkowskiej. Sama, jako zapracowana „matka Polka”, dawno porzuciłam czytanie. Dopiero wizyty w bibliotece z córką sprawiły, że wróciłam do książek – dzięki rozmowie, uśmiechowi i życzliwości Pani Wiesi. Zawsze potrafiła dobrać taką lekturę, że czytałam jednym tchem, choć obowiązki domowe czekały. Byłam jej za to ogromnie wdzięczna, bo książki dawały mi oddech od codzienności. Pani Wiesia wspierała też moją córkę – zachęciła ją do udziału w konkursie plastycznym, w którym zdobyła wyróżnienie, a jej rysunek znalazł się w książce z bajkami Anny Muchy. Już wtedy usłyszeliśmy, że „ma dobrą kreskę” – i miała rację. Dziś córka pięknie maluje, a jej pasja stała się ważną częścią życia. Pani Wiesia dostrzegała potencjał w każdym, motywowała i dodawała wiary we własne możliwości. Jej obecności i życzliwości bardzo brakuje.

Marzena