Renata Głomska, rodowita mieszkanka Bladowa, przez całe życie była oddana swojej społeczności. Jej działalność stanowiła fundament lokalnej kultury i integracji międzyludzkiej, a pasja, z jaką działała, sprawiła, że stała się inspiracją dla wielu pokoleń mieszkańców.
Na co dzień łączyła wiele ról – była matką czworga dzieci, pracownicą banku, a jednocześnie aktywną działaczką społeczną i kulturalną. Mimo licznych obowiązków, potrafiła zachować równowagę między życiem zawodowym, rodzinnym a szeroko zakrojoną działalnością społeczną.
Jej zdolności organizacyjne i pasja do folkloru przyciągnęły wiele osób do wspólnego działania, a jej zaangażowanie w kulturę miało znaczący wpływ na lokalną społeczność.
Była osobą, która potrafiła przyciągnąć innych do wspólnego działania. Miała talent organizacyjny i potrafiła mobilizować innych do współpracy.
Jej szczególną dumą był zespół pieśni i tańca „Bladowianie”, który stał się wizytówką Bladowa i okolicznych miejscowości. Dzięki jej pasji do folkloru i wybitnym zdolnościom organizacyjnym, grupa ta nie tylko promowała lokalną kulturę, ale także integrowała społeczność – od najmłodszych po seniorów. Była równie szczególnie zaangażowana w pracę Koła Gospodyń Wiejskich, gdzie organizowała wydarzenia, kursy, turnieje i wyjazdy integracyjne.
Renata Głomska była osobą, która potrafiła porwać innych do działania. Jej charyzma i zaangażowanie sprawiały, że ludzie chętnie włączali się w lokalne inicjatywy. Współpraca z nią była nie tylko efektywna, ale i inspirująca. Potrafiła rozmawiać z każdym – od dzieci po urzędników – nie bojąc się trudnych tematów i wyzwań.
Jej troska o ludzi wykraczała daleko poza działalność organizacyjną. Często odwiedzała osoby chore i samotne, wspierała mieszkańców w trudnych sytuacjach życiowych, a w razie potrzeby skutecznie interweniowała, także w kontaktach z policją czy lokalnymi władzami. Była kimś, do kogo zwracano się z problemami – i kto nigdy nie odmawiał pomocy.
Działalność Renaty wykraczała również poza granice wsi – była aktywna na poziomie wojewódzkim, uczestnicząc w obradach Rad Wojewódzkich oraz licznych wydarzeniach kulturalnych. Jej zaangażowanie i poświęcenie były szeroko doceniane, zarówno przez lokalną społeczność, jak i władze. Renata Głomska pozostawiła po sobie nie tylko wspomnienia, ale przede wszystkim realną zmianę, którą wniosła w życie mieszkańców Bladowa. Jej otwarte serce, siła charakteru i niesłabnące zaangażowanie uczyniły z niej prawdziwy filar lokalnej społeczności.

Renata Głomska urodziła się w Bladowie, małej miejscowości o silnych tradycjach ludowych i muzycznych. Od najmłodszych lat była otoczona muzyką – zarówno od strony rodziny, jak i społeczności, w której żyła. Jej ojciec był uznanym muzykiem, który grał na skrzypcach i trąbce, a bracia również mieli swoje instrumenty – jeden grał na perkusji, inny na kontrabasie. W tym muzycznym środowisku Renata wyrastała, biorąc udział w licznych zabawach i festynach, gdzie wspólnie z rodziną i sąsiadami muzykowała, tańczyła i śpiewała.

W dorosłym życiu łączyła działalność kulturalną z życiem rodzinnym: miała czworo dzieci. Współpracowała z wieloma lokalnymi osobami i instytucjami, a oprócz pracy społecznej w kulturze, pracowała zawodowo. Pod koniec życia zmagała się z problemami zdrowotnymi — m.in. z cukrzycą; przeszła też udar.

"Głównie tworzeniem zespołu to pani Głomska się zajmowała. Ale naprawdę zapamiętałem ją pozytywnie. Bo ona zawsze była, jak to się mówi, jej było wszędzie pełno."
Zapamiętałem ją bardzo pozytywnie – zawsze była obecna, wszędzie jej było pełno. Angażowała się w każde działanie: w kole gospodyń, w szkole, przy tworzeniu zespołu. Pamiętam, jak w czasach PRL-u organizowano turnieje Klubów Rolnika – tam także aktywnie działała.

Jeździliśmy razem na występy i zdobywaliśmy nagrody: pierwsze, drugie, trzecie miejsca – różnie bywało. Do dziś na świetlicy można zobaczyć dyplomy z tamtych lat. Ona naprawdę uczestniczyła we wszystkim, co się działo, nigdy nie stała z boku.

Jej mąż również był związany z działalnością artystyczną – śpiewał w zespole jako solista.
Myśmy jeździli na występy i zdobywali co prawda... nawet dobre miejsca, bo i pierwsze, i drugie, i trzecie... różnie."

Dodaj wspomnienie